Botox na liczne zmarszczki

Kiedy byłam młoda, niczym się nie przejmowałam. Myślałam, że zawsze tak będzie, że będę cieszyła się dobrą kondycją i moja skóra będzie w świetnym stanie. Takie są właśnie prawa młodości. Jesteśmy zdrowi i myślimy sobie, że ten stan nigdy nie przeminie. Tak już musi być, nie ma w tym nic złego. Chociaż przez jakiś czas będziemy myśleć, że jesteśmy niezniszczalni, co będzie dla nas budujące. Ja i tak dość długo trzymałam się w dobrym stanie.

Ostrzykiwanie twarzy botoxem

skuteczny botox w SzczecinieMniej więcej koło trzydziestki zaczęłam zauważać pierwsze zmiany na mojej twarzy. Zastanawiałam się wtedy co się stało, myślałam, że może jest to wina mojego niewyspania się. Jednak zmiany nie znikały. Pięć lat później zaczęłam mieć okropne zmarszczki na czole, czyli kod kreskowy i lwią zmarszczkę. Zaczęły też pojawiać się u mnie bruzdy nosowo wargowe. Postanowiłam nie zwlekać. Zapisałam się na skuteczny botox w Szczecinie w jednym z najlepszych salonów. Na takie zabiegi najlepiej zapisywać się do samych profesjonalisty, ponieważ efekt utrzymuje się rok, nie jest to zwykła pielęgnacja, tylko poważny zabieg. Pomyślałam, że mogę poddać się zabiegowi, ponieważ chciałam poprawy samopoczucia. Głównie o to mi chodziło. Źle się czułam taka pomarszczona. Kiedy tylko znalazłam się w gabinecie, od razu mi ulżyło. Wiedziałam, że zaraz odmłodnieję o parę dobrych lat. Pani musiała dobrać odpowiednią ilość preparatu do moich zmian. Trzeba było dobrze wypełnić zmarszczki, dlatego trzeba było oszacować, ile botoxu zmieści się w danej głębokości zmarszczki. Na początku zaaplikowano mi go w czoło. Dostałam znieczulenie, tak więc niczego nie czułam. Wszystko przebiegało przyjemnie. Widziałam z jaką dokładnością zabieg jest przeprowadzany. Następnie przyszedł czas na moje bruzdy. Były dosyć głębokie, więc musiało pójść na nie dość dużo preparatu. Niestety, odziedziczyłam je po mamie, a genetyka robi swoje. Na szczęście po chwili było już po wszystkim i bruzdy zostały zlikwidowane w ekspresowym tempie.

Żadne kremy nie zadziałały na mnie tak, jak botox, a wklepywałam ich bardzo dużo. W końcu poprawiła się ciągłość mojej skóry i jędrność. Mogłam normalnie ruszać mięśniami twarzy, nie ucierpiała na tym moja mimika, jak narzekają sceptycy. To nieprawda. Wszystko przebiegło prawidłowo. Po chwili mogłam uśmiechać się do siebie w lustrze. Czułam, że odjęłam sobie dzięki temu zabiegowi z piętnaście lat. Za jakiś czas, jak już botox zejdzie, umówię się na kolejny zabieg, bo nie chcę znowu widzieć siebie takiej pomarszczonej.